Witam ponownie... Szczerze mówiąc, jestem zawiedziona swoim zachowaniem. Ostatnio myślę tylko o tym, czego nie powinnam w tej chwili pisać. Może, kiedy skończę tę historię - wtedy znowu będę mogła wziąć się za inne. Jednocześnie, nie wyobrażam sobie, że nie będę tego pisać. Tak dużo czasu już w to włożyłam i trudno mi uwierzyć, że kiedyś przestanę to robić. Tak samo przywiązałam się niesamowicie do moich postaci, też tak macie? Jednak to jeszcze nie teraz. Prawdopodobnie wstawię niedługo post do moich "Przemyśleń" bądź "OP" gdzie wyjaśnię poniekąd co się ze mną dzieje, chyba zasługujecie na to. Mam nadzieje, że jakoś ze mną wytrzymacie i dacie radę doczytać te przygody Smoka. Mam też nadzieję, że jeszcze czymś Was zaskoczę. Sprawdźmy :)
Wargi Saah'a były miękkie i ciepłe. Sam pocałunek wydał mi się czymś całkowicie naturalnym, bo przecież nie było to nic dziwnego. Jakoś w niepamięć posłałam fakt, że jest smokiem i w ogóle nie powinno go być w tym świecie. Także ten, że ja w tym miejscu też nie powinnam się znaleźć. Jednak było mi dobrze, zarówno w tym domu, jak i w jego ramionach. Westchnęłam cicho, myśląc o tym, jakie to wszystko przekoloryzowane. Zostałam porwana przez przedstawiciela innego gatunku, teraz mieszkamy razem i dogadujemy się całkiem dobrze, a na dodatek on właśnie mnie całuje. Schematyczne? Jak diabli.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W Mroku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W Mroku. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 lutego 2015
wtorek, 20 stycznia 2015
W Mroku (9)
Heyo, witam ponownie! Dzisiaj znowu postanowiłam zająć się przygodami smoka, bez konkretnego powodu w sumie. Nie wiem jak wyjdzie, ale jeśli ogarnę się z tym wcześnie to jeszcze usiądę do pisania Anahi, bo pewnie na to też czekacie :) Szczerze mówiąc, to nie wiem co wyprawiam, bo powinnam chyba się uczyć na fizykę, ale kogo to w końcu obchodzi, prawda? Jak tam wasze średnie na półrocze? Za ile ferie? Ja od 2 lutego :P Lecim w każdym razie.
Tej nocy nie spałam dobrze. Co chwilę budził mnie uporczywy ból i dziwny niepokój, który był poniekąd tłumiony przez ciepło leżącego za mną Saah'a. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy cała złość już mu przeszła, bo nie zachowywał się jak rozjuszony porywacz. Doszłam do wniosku, że naprawdę bym chciała, żeby zapomniał. Dla mnie samej też pewnie byłaby to lepsza opcja. Otumaniona snem, raczej nie zwracałam uwagi na otoczenie, które też nie pozostawiało wiele do życzenia. Wszystko z pozoru było w porządku, ale mi coś nie pasowało.
Do połowy otwartymi oczami rozglądałam się dookoła, nie mogąc zlokalizować źródła swojego niepokoju. Wtedy usłyszałam kroki i okropny łomot, jakby coś niespodziewanie zaczęło się rzucać. Następnie tylko głuche uderzenie. Poderwałam się do pozycji siedzącej, już mając zrzucić stopy na podłogę i pobiec w stronę hałasu, no ale przecież musiałam zostać zatrzymana. Standardowy scenariusz, życie ze smokiem nie jest łatwe. Saah oplótł moją talię ramieniem i patrzył na mnie przez zamglone jeszcze snem oczy. Miały pytający wyraz.
Tej nocy nie spałam dobrze. Co chwilę budził mnie uporczywy ból i dziwny niepokój, który był poniekąd tłumiony przez ciepło leżącego za mną Saah'a. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy cała złość już mu przeszła, bo nie zachowywał się jak rozjuszony porywacz. Doszłam do wniosku, że naprawdę bym chciała, żeby zapomniał. Dla mnie samej też pewnie byłaby to lepsza opcja. Otumaniona snem, raczej nie zwracałam uwagi na otoczenie, które też nie pozostawiało wiele do życzenia. Wszystko z pozoru było w porządku, ale mi coś nie pasowało.
Do połowy otwartymi oczami rozglądałam się dookoła, nie mogąc zlokalizować źródła swojego niepokoju. Wtedy usłyszałam kroki i okropny łomot, jakby coś niespodziewanie zaczęło się rzucać. Następnie tylko głuche uderzenie. Poderwałam się do pozycji siedzącej, już mając zrzucić stopy na podłogę i pobiec w stronę hałasu, no ale przecież musiałam zostać zatrzymana. Standardowy scenariusz, życie ze smokiem nie jest łatwe. Saah oplótł moją talię ramieniem i patrzył na mnie przez zamglone jeszcze snem oczy. Miały pytający wyraz.
piątek, 16 stycznia 2015
W Mroku (8)
Witam Was wszystkich ponownie, tym raz z dawką smoczych rewelacji :) Jestem ciekawa ile części mi to zajmie, ale wiem na pewno, że chyli się to opowiadanie ku końcowi. Choć kto wie, może pojawi się kiedyś jakaś druga część, albo kolejna historia znajomych stąd bohaterów. Może być tak przecież, że mój ukochany Saah pojawi się w którymś z one shot'ów... Tak, ukochany. Nie wiem jak się z nim rozstanę, bo jest niewątpliwie moją ulubioną postacią na tym blogu. Ale co marudzenia, mam tylko jeszcze jedną sprawę. Nie jestem do końca pewna, ale prawdopodobnie posty będą ukazywały się w takiej częstotliwości - gdyż zwyczajnie wracając ze szkoły nie mam siły. Dzisiaj udało mi się usiąść tylko dlatego, że skończyłam o 12, a następnie do16 spałam. Zrobię co w mojej mocy, ale... Trzymajcie kciuki na wypadek.
Wstrzymałam oddech, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Gdy ujrzałam znajomą sylwetkę, wszystko się we mnie zatrzęsło. Świat dosłownie stanął do góry nogami. Kątem oka widziałam, że Saah przypatruje mi się z ciekawością, ale nie to teraz było ważne. Ciemne włosy, prawie tak czarne jak nocne niebo, roztrzepane w niedbałą fryzurę i mocno zarysowany podbródek. Nie był już chudy, ale szczupły - pod ubraniami widoczne były silne mięśnie, ale wzrost miał taki sam. Wyczekiwałam momentu, kiedy podniesie oczy z książki i spojrzy na mnie, całkiem naturalnie wyobrażałam sobie jego bursztynowe tęczówki
To co ujrzałam wprawiło mnie w jeszcze większe osłupienie. Nie były one takie jak myślałam, prędzej przyrównałabym je do lazurytów. Szukałam innych oznak, które mogłyby mi powiedzieć, że popełniłam błąd i jest to pomyłka, ale ich po prostu nie było. Tylko oczy były zmienione. Szepnęłam zdezorientowana:
- Jason? - zapadła cisza, nieprzerywana nawet pojedynczym oddechem. Nawet moim własnym.
- Saah, kto to jest? - słowa wydobywające się z jego ust ścisnęły mi serce, bo głos także się nie zmienił. Czy to mógł być on? Nie, przecież nie żył. Poza tym miał inne oczy, po prostu jest podobny. Zaczynam świrować, to pewnie ze zmęczenia.
Wstrzymałam oddech, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Gdy ujrzałam znajomą sylwetkę, wszystko się we mnie zatrzęsło. Świat dosłownie stanął do góry nogami. Kątem oka widziałam, że Saah przypatruje mi się z ciekawością, ale nie to teraz było ważne. Ciemne włosy, prawie tak czarne jak nocne niebo, roztrzepane w niedbałą fryzurę i mocno zarysowany podbródek. Nie był już chudy, ale szczupły - pod ubraniami widoczne były silne mięśnie, ale wzrost miał taki sam. Wyczekiwałam momentu, kiedy podniesie oczy z książki i spojrzy na mnie, całkiem naturalnie wyobrażałam sobie jego bursztynowe tęczówki
To co ujrzałam wprawiło mnie w jeszcze większe osłupienie. Nie były one takie jak myślałam, prędzej przyrównałabym je do lazurytów. Szukałam innych oznak, które mogłyby mi powiedzieć, że popełniłam błąd i jest to pomyłka, ale ich po prostu nie było. Tylko oczy były zmienione. Szepnęłam zdezorientowana:
- Jason? - zapadła cisza, nieprzerywana nawet pojedynczym oddechem. Nawet moim własnym.
- Saah, kto to jest? - słowa wydobywające się z jego ust ścisnęły mi serce, bo głos także się nie zmienił. Czy to mógł być on? Nie, przecież nie żył. Poza tym miał inne oczy, po prostu jest podobny. Zaczynam świrować, to pewnie ze zmęczenia.
piątek, 4 lipca 2014
W Mroku (7)
Straasznie przepraszam za tak długą nieobecność, ale z racji, że zaczęły się wakacje - złapałam lenia. Całe dnie tylko leżę i nic nie robię, albo nie ma mnie w domu. Zresztą musiałam przemyśleć akcje, bo nagle naszła mnie ochota na zmiany, więc stanie się coś innego niż sama myślałam :) Do tego siły nie miałam ostatnio ani czytać, ani pisać, ale to nic... Jak tam świadectwa? Są paseczki? Pochwalcie się! U mnie oczywiście jest :) Także, przepraszam i dziękuję tym, którzy dalej są tu ze mną :)
Zimny wiatr smagał mnie po nagiej skórze ramion, a trzepot skrzydeł brzmiał wściekle w ciszy. Zastanawiałam się, czy powinnam wszystko wyjaśnić smokowi, ale przecież to on mnie przetrzymuje w tym starym domu, a do tego zostawia samą. Zignorowałam sumienie, które podpowiadało mi, że obdarzył mnie zaufaniem. Jak można komuś ufać po tak krótkim czasie?
Zimny wiatr smagał mnie po nagiej skórze ramion, a trzepot skrzydeł brzmiał wściekle w ciszy. Zastanawiałam się, czy powinnam wszystko wyjaśnić smokowi, ale przecież to on mnie przetrzymuje w tym starym domu, a do tego zostawia samą. Zignorowałam sumienie, które podpowiadało mi, że obdarzył mnie zaufaniem. Jak można komuś ufać po tak krótkim czasie?
poniedziałek, 2 czerwca 2014
W Mroku (6)
No więc, nie mam chyba jeszcze specjalnie nic ciekawego do powiedzenia dzisiaj. Chyba, że... nienawidzę geografii :) Łapcie kolejną część!
Biegłam przed siebie, przez zadbany trawnik na którym nie było ani jednej gałązki, która mogłaby jeszcze bardziej okaleczyć moje stopy. Widocznie szkło wystarczyło. Czułam, że powoli tracę czucie w lewej stopie, ale nie przejmowałam się tym tak samo, jak nie obracałam za siebie. Pędziłam na złamanie karku, a oddech palił moje płuca żywym ogniem.
Coraz ciężej było mi poruszać nogami, ponieważ adrenalina opadała, kiedy znajdowałam się coraz bliżej mojego domu. Dopiero potem zdałam sobie sprawę, że przybiegłam tam automatycznie. Stałam pod budynkiem z czerwonej cegły, w którym po jednej ścianie zwinnie wspinał się bluszcz.
Biegłam przed siebie, przez zadbany trawnik na którym nie było ani jednej gałązki, która mogłaby jeszcze bardziej okaleczyć moje stopy. Widocznie szkło wystarczyło. Czułam, że powoli tracę czucie w lewej stopie, ale nie przejmowałam się tym tak samo, jak nie obracałam za siebie. Pędziłam na złamanie karku, a oddech palił moje płuca żywym ogniem.
Coraz ciężej było mi poruszać nogami, ponieważ adrenalina opadała, kiedy znajdowałam się coraz bliżej mojego domu. Dopiero potem zdałam sobie sprawę, że przybiegłam tam automatycznie. Stałam pod budynkiem z czerwonej cegły, w którym po jednej ścianie zwinnie wspinał się bluszcz.
środa, 21 maja 2014
W Mroku (5)
Eh, miałam to dodać już w niedzielę, ew. wczoraj, ale tak wyszło, że pół notki mi się skasowało i musiałam zaczynać od nowa. Tym razem wydaje mi się, że będzie nawet lepsza. A więc, zapraszam :)
Wchodząc do kuchni, oniemiałam z wrażenia. Mimo, że nie byłam biedną osobą, a nawet nie przeciętnie majętną, na taki sprzęt nie mogłabym sobie pozwolić. Byłam fanką gotowania, odkąd tylko nauczyłam się czytać przepisy, ale wyposażenie było zawsze niezadowalające. Piekarnik nagrzewał się nie do tej temperatury, mikser nie miał odpowiedniej szybkości, żeby ciasto nie zrobiło się zbyt rzadkie. Tysiąc problemów, z których nie ma jak wyjść.
Swego czasu należałam nawet do klubu kulinarnego w szkole, ale po śmierci Jason'a... Odrzuciłam w kąt dołujące myśli i z radością przystąpiłam do obchodu. Czułam się jak w raju,a Saah obserwował mnie z widocznym zadowoleniem. Pewnie był z siebie dumny, choć nawet nie przyszło mi do głowy, by zastanawiać się skąd wiedział.
Wchodząc do kuchni, oniemiałam z wrażenia. Mimo, że nie byłam biedną osobą, a nawet nie przeciętnie majętną, na taki sprzęt nie mogłabym sobie pozwolić. Byłam fanką gotowania, odkąd tylko nauczyłam się czytać przepisy, ale wyposażenie było zawsze niezadowalające. Piekarnik nagrzewał się nie do tej temperatury, mikser nie miał odpowiedniej szybkości, żeby ciasto nie zrobiło się zbyt rzadkie. Tysiąc problemów, z których nie ma jak wyjść.
Swego czasu należałam nawet do klubu kulinarnego w szkole, ale po śmierci Jason'a... Odrzuciłam w kąt dołujące myśli i z radością przystąpiłam do obchodu. Czułam się jak w raju,a Saah obserwował mnie z widocznym zadowoleniem. Pewnie był z siebie dumny, choć nawet nie przyszło mi do głowy, by zastanawiać się skąd wiedział.
poniedziałek, 5 maja 2014
W Mroku (4)
Ja jak zwykle zamiast szykować się do szkoły, konkursu czy czegokolwiek, siedzę i piszę :) Dzień, jeszcze młody! Chciałabym się ogarnąć i zmieścić z tą serią w 6-7 częściach, mam nadzieję że się uda :)
Budząc się, marzyłam, że będę leżeć we własnym pokoju i łóżku, pod osobistą kołdrą. Co prawda, moje nadzieje okazały się płonne, ale przynajmniej nie było mi zimno. Promienie głaskały moją twarz, wślizgując się przez łukowato zakończone okno. Kiedy otworzyłam oczy, rozszerzyły się one ze zdumienia.
Czułam się jakbym była w zupełnie nowym miejscu. Leżałam na tej samej kanapie co wcześniej, pod pachnącym nowością kocem. Obok stał stolik, z pięknymi kwiatami w wazonie, a podłoga przykryta była wiśniowymi panelami. Ściany już nie spękane i pomalowane farbą w turkusowym odcieniu, idealnie współgrały z resztą.
Budząc się, marzyłam, że będę leżeć we własnym pokoju i łóżku, pod osobistą kołdrą. Co prawda, moje nadzieje okazały się płonne, ale przynajmniej nie było mi zimno. Promienie głaskały moją twarz, wślizgując się przez łukowato zakończone okno. Kiedy otworzyłam oczy, rozszerzyły się one ze zdumienia.
Czułam się jakbym była w zupełnie nowym miejscu. Leżałam na tej samej kanapie co wcześniej, pod pachnącym nowością kocem. Obok stał stolik, z pięknymi kwiatami w wazonie, a podłoga przykryta była wiśniowymi panelami. Ściany już nie spękane i pomalowane farbą w turkusowym odcieniu, idealnie współgrały z resztą.
niedziela, 27 kwietnia 2014
W Mroku(3)
No, tak sobie usiadłam wieczorkiem, żeby napisać :) Kogo obchodzi poprawa z niemieckiego... później można się pouczyć, skoro ma się na dziewiątą! Zobaczymy co z tego wyjdzie. Mam teraz strasznie dużo pomysłów, skoro wiem, że ktoś czyta te moje wypociny :D No to, dość gadania, piszemy/czytamy :)
Budząc się, niczego nie pamiętałam. Ani gdzie jestem, ani jak mam na imię. Kiedy ujrzałam nad sobą zrujnowany sufit, odruchowo poderwałam się do pozycji siedzącej. Ból przeszył moją klatkę piersiową i wydobył z niej świszczący oddech, pełen cierpienia. Chyba powinnam dalej leżeć.
Oceniając szkody, zorientowałam się, że poza naprawdę bolącymi żebrami, miałam tylko siniaki. Powoli też przypominałam sobie co się stało i byłam niemal pewna, że złamałam rękę, albo nogę. Jednak mogłam nimi sprawnie poruszać i poza zdrętwiałymi mięśniami, nic im nie było.
Tym razem podniosłam się powoli, co było dużo lepszym pomysłem niż nagłe zrywy. Rozejrzałam się niepewnie i ujrzałam popękane ściany. Z niedowierzaniem okręciłam się dookoła i zrozumiałam, że jestem w starym domu. Tym, w którym zginął mój brat.
Nie zważając już na przeraźliwy ból, wstałam i skierowałam się w stronę jedynych drzwi.
- Gdzie idziesz? - usłyszałam za sobą. Z mojego gardła wydobył się pisk, kiedy obejrzałam się za siebie.
Budząc się, niczego nie pamiętałam. Ani gdzie jestem, ani jak mam na imię. Kiedy ujrzałam nad sobą zrujnowany sufit, odruchowo poderwałam się do pozycji siedzącej. Ból przeszył moją klatkę piersiową i wydobył z niej świszczący oddech, pełen cierpienia. Chyba powinnam dalej leżeć.
Oceniając szkody, zorientowałam się, że poza naprawdę bolącymi żebrami, miałam tylko siniaki. Powoli też przypominałam sobie co się stało i byłam niemal pewna, że złamałam rękę, albo nogę. Jednak mogłam nimi sprawnie poruszać i poza zdrętwiałymi mięśniami, nic im nie było.
Tym razem podniosłam się powoli, co było dużo lepszym pomysłem niż nagłe zrywy. Rozejrzałam się niepewnie i ujrzałam popękane ściany. Z niedowierzaniem okręciłam się dookoła i zrozumiałam, że jestem w starym domu. Tym, w którym zginął mój brat.
Nie zważając już na przeraźliwy ból, wstałam i skierowałam się w stronę jedynych drzwi.
- Gdzie idziesz? - usłyszałam za sobą. Z mojego gardła wydobył się pisk, kiedy obejrzałam się za siebie.
piątek, 18 kwietnia 2014
W Mroku (2)
Dobra, może i niezbyt zdrowa, ale skoro matmy mogłam się uczyć, to i napisać coś mogę. Jedziemy dalej z mrokiem, enjoy !:)
Siedziałam patrząc przed siebie. Krzyk zamarł mi w ustach, nie mówiąc już o oddechu. Szeroko otwarte oczy zaczęły mnie piec, ale bałam się mrugnąć. Zbyt bardzo się bałam, że jak zamknę oczy, to będzie po mnie. 'To' się nie ruszyło, tylko patrzyło wprost na mnie.
Miało jasnożółte oczy z pionowymi źrenicami. Skąd to wiem? Świeciły w mroku. Twarz, a może paszczę, pokryte miało ciemnymi, połyskliwymi łuskami. Tylko w połowie jednak. Stało na dwóch nogach i budową bardzo przypominało człowieka, ale nie mogło nim być.
Naraz zdałam sobie z czegoś sprawę. Przecież to musi być żart. Z głębokim westchnieniem podniosłam się i podeszłam do okna.
-To ci się udało, James. Jesteś zadowolony? Boję się, możemy iść.
- James? - stworzenie obok mnie przechyliło głowę i syknęło.
- Nie wygłupiaj się już - krzyknęłam na niego. Bądź, co bądź przesadził. Wiedział jak jest, a zrobił coś takiego... Ja rozumiem, że mnie nienawidzi. Jednak wciąż...
Siedziałam patrząc przed siebie. Krzyk zamarł mi w ustach, nie mówiąc już o oddechu. Szeroko otwarte oczy zaczęły mnie piec, ale bałam się mrugnąć. Zbyt bardzo się bałam, że jak zamknę oczy, to będzie po mnie. 'To' się nie ruszyło, tylko patrzyło wprost na mnie.
Miało jasnożółte oczy z pionowymi źrenicami. Skąd to wiem? Świeciły w mroku. Twarz, a może paszczę, pokryte miało ciemnymi, połyskliwymi łuskami. Tylko w połowie jednak. Stało na dwóch nogach i budową bardzo przypominało człowieka, ale nie mogło nim być.
Naraz zdałam sobie z czegoś sprawę. Przecież to musi być żart. Z głębokim westchnieniem podniosłam się i podeszłam do okna.
-To ci się udało, James. Jesteś zadowolony? Boję się, możemy iść.
- James? - stworzenie obok mnie przechyliło głowę i syknęło.
- Nie wygłupiaj się już - krzyknęłam na niego. Bądź, co bądź przesadził. Wiedział jak jest, a zrobił coś takiego... Ja rozumiem, że mnie nienawidzi. Jednak wciąż...
niedziela, 13 kwietnia 2014
W Mroku
Hm, już parę lat temu znalazłam ten pomysł. Błąkał się gdzieś pośród mojej świadomości, kłócąc się o pierwszeństwo z innymi... No i je otrzymał. Wcześniej jednak nie byłam w stanie "dobrze" tego napisać. Teraz nie wiem jeszcze co z tego wyjdzie, może będzie to znowu one shot, albo coś dłuższego... W każdym bądź razie, wyjdzie w praniu. Zawsze możecie napisać co o tym sądzicie pod spodem. Czekam na to :)
To miała być zabawa. Głupia zabawa. Chcę wyjść. Nie mogę. Gdzie są drzwi? Czy ktoś mnie słyszy? Halo? Przyjaciele, gdzie jesteście? Co się dzieje... Gdzie ja jestem. Ten dom? Po co tu przyszłam...
Zawsze chciałam być odważna. Przed wszystkimi. Dość 'szarej myszki'. Mogłam być zwyczajna, nie wyróżniać się, proszę bardzo. Mogłam być też nikim dla innych, ale musiałam stać się kimś - dla siebie. Nikt nigdy mnie nie doceniał, bo bałam się ciemności. I co z tego? Ludzie boją się różnych rzeczy, przecież to normalne. Ale ich to śmieszyło. Zamykali mnie w toalecie, w schowku woźnego, w magazynie sportowym. Śmiali się ze mnie. To bolało, zawsze tak samo mocno. Nie byłam do końca pewna, czy chcę być dobrym człowiekiem i im to wybaczyć, czy wymordować wszystkich na miejscu.
To miała być zabawa. Głupia zabawa. Chcę wyjść. Nie mogę. Gdzie są drzwi? Czy ktoś mnie słyszy? Halo? Przyjaciele, gdzie jesteście? Co się dzieje... Gdzie ja jestem. Ten dom? Po co tu przyszłam...
Zawsze chciałam być odważna. Przed wszystkimi. Dość 'szarej myszki'. Mogłam być zwyczajna, nie wyróżniać się, proszę bardzo. Mogłam być też nikim dla innych, ale musiałam stać się kimś - dla siebie. Nikt nigdy mnie nie doceniał, bo bałam się ciemności. I co z tego? Ludzie boją się różnych rzeczy, przecież to normalne. Ale ich to śmieszyło. Zamykali mnie w toalecie, w schowku woźnego, w magazynie sportowym. Śmiali się ze mnie. To bolało, zawsze tak samo mocno. Nie byłam do końca pewna, czy chcę być dobrym człowiekiem i im to wybaczyć, czy wymordować wszystkich na miejscu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)